Nie jesteś zalogowany na forum.


- Zostaw mi kilka ciasteczek, chce je ładnie udekorować.- uśmiecham sie i po chwili zaczynam robić na ciastkach rożne wzorki z lukru jakieś serduszka, kropeczki, kwiatuszki.- Ładnie prawda? A i żeby powiesić na choince, to najpierw trzeba ją ubrać mój kochany.
Offline


Pokiwałem głową z uśmiechem.
- Oczywiście. Ubierzemy choinkę. Ale w sumie mamy jeszcze bardzo dużo czasu. Możemy ten czas jakiś wykorzystać - patrzę na nią z uśmiechem.

Offline


- Na przykład jak? Jestem otwarta na wszystkie propozycje- uśmiecham się słodko i oblizuję palca z lukru.
Offline


Łapie ją za rękę i całuje każdy z palców osobno.
- Mam kilka pomysłów - przyznałem.

Offline


- Mam się zacząć bać?- śmieję się i nieco do niego przybliżam.
Offline


- Bać? Mnie? - całuję ją przelotnie. - Skąd, że znowu. Jestem całkiem niegroźny, a już zupełnie potulny dla tak piękniej i mądrej kobiety jak Ty, Grace...

Offline


- Dobrze wiedzieć.- kiwam głową.- W takim razie co mój potulny chłopak dla nas zaplanował?-pytam i zaczynam rysować palcem kółka na jego ramieniu.
Offline


Dotknąłem dłonią jej policzka.
- Możemy poimprowizować... - zauważyłem i stanąłem tuż przed nią. - No, to cooo? - uśmiecham się do niej zbliżając trochę.

Offline


- Hmm nie mam nic przeciwko improwizacji.- stwierdzam z lekkim uśmiechem.Oplatam go nogami w pasie przez co jesteśmy jeszcze bliżej siebie.
Offline


Całuję ją przeciągle.
- Wiesz, możemy tak jakąś chwilę tak po prostu stać i... - całuję ją znów. - Ale nie wiem, może masz coś jeszcze lepszego do zaproponowania...

Offline


- Przypominam, że to ty stoisz a ja siedzę na moim ulubionym blacie.- poprawiam go i chichoczę.- Taki układ zdecydowanie mi pasuje, nie mam nic lepszego do zaproponowania.- cmokam go w nos.
Offline


- niby ty masz mieć lepiej? A ja mam stać cały dzień ty zły człowieku? - śmieje się. Podnoszę ją w talii i przenoszę do salonu. - I co? I nie masz już swojego blatu...

Offline


- I kto tu jest złym człowiekiem?Ten blat był naprawdę był naprawdę wygodny.- śmieje sie.- Chociaż jednak kanapa wydaje sie wygodniejsza.- stwierdzam po chwili i zerkam stronę kanapy.
Offline


Burdel piętro wyżej
Offline


Usiadłem na kanapie i posiadziłem sobie Grace na kolanach twarzą do mnie.
- I oto sprawiedliwość. Ja mam kanapę, ty kolana - uśmiechnąłem się szeroko.

Offline


- Masz kościste kolana.- kręcę głową.- Nie no żartuje, jest mi baardzo wygodnie- stwierdzam.
Offline


Pruchnąłem.
- Nie mam kościstych kolan... - mruknąłem nosem wodząc po jej szyi.

Offline


-To może w takim razie ja mam kościstą pupę?- marszczę brwi a następnie przymykam oczy i rozkoszuje sie jego dotykiem.
Offline


Zaśmiałem się.
- Ależ skąd. Jesteś idealna... - mruknąłem całując jej obojczyki.

Offline


- Nie jestem idealna, jestem całkiem normalna.- mowię szeptem wplatając mu rękę w włosy i przeczesując je.
Offline


- I nieee... - mruknąłem przeciągle całując jej szyję. - Dla mnie jesteś idealna...

Offline


- Ideały są nudne- wdycham cicho i nieco naprężam szyje pod jego pocałunkami.- Ty za to jesteś dla mnie cudowny w każdym celu...
Offline


- Czyli co? Jesteśmy nudni? - zaśmiałem się. - Idealna z cudownym... Tak, zdecydowanie jesteśmy nudni w cholerę... - zatrzymałem się chwilę na jej szyi. - I dobrze. Niech będzie nudno. Mamy siebie i tyle mi wystarczy...

Offline


Nudni, puści... wymieniać dalej?
Offline


- Oj na pewno nie będzie nudno.-uśmiecham sie.- Byc może jesteśmy wyjątkiem od tej reguły i nie będziemy nudni...- mruczę.
Offline