Nie jesteś zalogowany na forum.


[piękne zdjęcie jeziora niedaleko lasu]
Wiadomość dodana po 01 min 31 s:
Zeskakuję z motoru Deana i zdejmuję kask. A następnie poprawiam włosy i biorę koszyk z kocem, ręcznikami i jakimś jedzeniem. Rozkładam starannie koc i się na nim kładę.

Offline


Siadam obok Jessie.
- Lubie to miejsce. Kiedy nie ma tu żadnych imprez jest przyjemnie, spokojne.

Offline


-Naprawdę bardzo ładnie tutaj. To miejsce ma swój urok.- uśmiecham się.- Pewnie prowadzałeś tutaj dziewczyny na randki.-śmieję się.

Offline


- A żebyś wiedziała - odgryzam się sarkazmem. - Znaczy, nie każdą - przyznaję się i zerkam na Jessie. - Maz zamiar usnąć? - pytam widząc, że dziewczyna przymyka powieki.

Offline


- Uuu czyli mam się czuć wyjątkowa?- opieram się na łokciu i odwracam w jego stronę.- Możliwe.- przymykam oczy.

Offline


- Lepiej nie zasypiaj. Mogę się okazać seryjnym mordercą, który jak tylko przyśniesz wrzuci cię do jeziora i utopi - mówię ze śmiertelnie poważna miną. Po chwili jednak na moją twarz powoli, bardzo powoli wpływa głupkowaty uśmiech. - Albo po protu kretynem, który chce cię wrzucić do wody - śmieje się.

Offline


Wybucham śmiechem.- O matko nie mów, że chcesz mnie wrzucić do tej lodowatej wody?- specjalnie robię przerażoną minę.

Offline


- Nie, nie wrzucę cię... - uśmiecham się szeroko. - Zmuszę cię abyś tam weszła sama. - Poruszam śmiesznie brwiami.

Offline


Kręcę głową z śmiechem.- Skoro wiem już, że masz taki zamiar to lepiej, się rozbiorę aby potem mieć coś suchego.- stwierdzam i zaczynam zdejmować powoli spodnie a potem koszulkę i bluzę. Na szczęście mam na sobie ładną koronkową czarną bieliznę.- Twoja kolej.- wskazuję na niego z ogromnym uśmiechem.

Offline


Nie mogę oderwać od niej wzroku i gdybym nie musiał to bym tego nie robił. Szybkim ruchem zdejmuję z siebie koszulkę. Wstaję i pozbywam się też spodni. Wracam do niej ciekawskim spojrzeniem.
- Woda jest zimna - ostrzegam ją, nie ruszając się z miejsca.

Offline


Lustruję go wzrokiem i uśmiecham się pod nosem.- Domyślam się, poradzę sobie.- mówię i ostrożnie dotykam gołą stopą wody a następnie odsuwam się z prędkością światła.- Jednak sobie nie poradzę.- kręcę głową.

Offline


- Poradzisz - mówię miękko i staję za nią. Kładę dłonie na jej biodrach. Czuję jak drży pod moim dotykiem, podoba mi się to. Powoli ją popycham w stronę wody ale ona kręci głową i zapiera się. - Dobra, chciałem to załatwić po dobroci ale skoro wolisz... - Szybkim ruchem podnoszę ją z ziemi, a ona piszczy mi do ucha. Nie zważając na to wchodzę do chłodnej wody na tyle głęboko aby mieć pewność, że dziewczyna nie spróbuje mi uciec. - Jesteś w pułapce - śmieje się.

Offline


- O Jezu, ta woda jest lodowata.- mówię błagalnym tonem obejmując chłopaka za szyję drżącymi z zimna rękami. Po chwili ląduje z wielkim chlup i piskiem w wodzie.- Zimna, zimna, lodowata. Mój bieeedny tyłeczek.- jęczę.

Offline


Śmieje się i podchodzę do trzęsącej się dziewczyny.
- Dramatyzujesz - mówię stając obok. Nie mogę jednak patrzeć na to jak drży. - No dobra... - Otwieram ramiona i kiwam na nią palcami. - Chodź tu - śmieje się.

Offline


- Dziękuuję, mój wybawco.- śmieję się. Próbuję się podnieść ale drżącymi nogami ślizgam się wodzie i znowu ląduje na tyłku.- Jak mnie puściłeś to teraz mnie podnieś.- śmieję się i wyciągam w jego stronę ręce.

Offline


Podnoszę ją do góry i zamykam w uścisku.
- Zmieniasz się w galaretkę? - pytam nadal rozbawiony.

Offline


- Tak.- kiwam głową i wtulam się w niego jeszcze bardziej.- Albo zaraz galaretki lubią zimno. A ja uwielbiam ciepełko więc jestem raczej dygoczącym budyniem.- chichoczę.

Offline


- Hmmm... Budyniem - powtarzam nie mogąc powstrzymać się od śmiechu. Splątuję palce moich dłoni na jej plecach. - Ciekawe porównanie.

Offline


Zaczynam kreślić palcem okręgi na jego karku gdy nagle zdaję sobie sprawy, że nadal stoimy po kostki w wodzie.- Może najpierw pójdziemy z powrotem na milutki kocyk a potem będziesz się rozwodził nad moją budyniowatością?- uśmiecham się słodko.

Offline


- Nie ma takiej opcji - mówię.
Przyciskam ją do siebie i unoszę do góry. Znów zaczyna piszczeć, kiedy wchodzę głębiej. Kiedy wody mam za kolano ona unosi nogi i owija je wokół moich bioder.
- Podoba mi się taka pozycja - mruczę w jej szyję.

Offline


- A mi niezbyt, ponieważ jesteśmy w samej bieliźnie na środku jeziora z lodowatą wodą.- kręcę głową.- Zdecydowanie na kocyku byłoby mi miłej i wygodniej.

Offline


Śmieje się cicho.
- Ciągle tylko marudzisz, Jessie - mówię ale zaczynam kierować się w stronę brzegu, nie wypuszczając dziewczyny z ramion.

Offline


- Może taka moja natura?- unoszę zabawnie brew, uradowana tym, że wychodzimy z wody.

Offline


Dziewczyna wierci się niespokojnie w moich ramionach. Odstawiam ją na koc i sięgam do plecaka, wyciągając z niego drugi koc. Staję za nia i okrywam nim jej ramiona po czym nieco rozmasowuję je.
- Rozluźnij się - śmieje się.

Offline


- Dobrze, dobrze panie masażysto.- chichoczę z uśmiecham i okrywam się szczelniej kocem.

Offline