Nie jesteś zalogowany na forum.


- Słuchaj paniusiu - zgarnąłem zupki chińskie z półki. - Pan Idealny odebrał mi jedyną rodzinę jaką uznaje. Zabrał mi jedynego brata. Pewnie Ci się nie przyznał? Nic dziwnego zapytaj go kiedyś. A co do dziewczyn... - uśmiechnąłem się szeroko. - Nie musisz mi do łóżka zaglądać. - Ignorując ją ruszyłem ku kasom.
Mówisz do mnie? Wybacz, ale nie jesteś dość interesującą osobą bym Cię słuchał.

Offline


- Po pierwsze nie jestem paniusią a po drugie Harry nie jest tobą i raczej by czegoś takiego nie zrobił.- mówię z niemal całkowitą pewnością, to nic, że dopiero kilka razy gadałam z tym chłopakiem. Już po tych kilku rozmowach dało się zauważyć, że ogromnie zależy mu na rodzinie.- I uwierz mi nawet nie mam ochoty zaglądać ci do łóżka .- przewracam oczami i idę do kolejnej alejki.
Offline


Przewracam oczami. Zapatrzyła się na buźkę, a za takiego rodzinnego go uważa? Chciałaby.
Jak najszybciej opuściłem sklep.
Mówisz do mnie? Wybacz, ale nie jesteś dość interesującą osobą bym Cię słuchał.

Offline


Skanuje kolejne produkty i żegnam się z klientami gdy w kolejce zauważam Grace.
- Witam moją ulubioną klientkę - uśmiecham się do niej serdecznie.

Offline


- Hej Harry.- uśmiecham się i zaczynam szukać portfela w torebce.- Zgaduj z kim przed chwilą miałam nie wątpliwą przyjemność rozmawiać.
Offline


Spoglądam na nią.
- Zaskocz mnie - zaśmiałem się. - Tylko nie mów, że z tą babcią z balu...

Offline


- Miałam bardzo miłą pogawędkę z twoim braciszkiem.- stwierdzam a uśmiech nieco mi blednie.
Offline


Znika radość.
- Zapomniałem Cię ostrzec przed Terrym... - mruknąłem opuszczając głowę.

Offline


- Jest taki umm gburowaty i z tego co zrozumiałam z rozmowy to uważa że wszystkie zło waszego świata to twoja wina.- wzdycham.- Naprawdę nie rozumiem jak ktoś taki jak ty, może mieć takiego brata jak on.
Offline


- Heh... Nie lubimy się jakoś specjalnie - wzruszyłem tylko ramionami. - Uważaj na niego... może nie wygląda, ale potrafi zrobić okropne rzeczy - ostrzegłem z troską.

Offline


-Na szczęście się nie przedstawiłam. A na kolejną rozmowę w której znowu będzie cię oczerniał nie mam ochoty więc będę trzymała się daleka od niego.- uśmiecham się.
Offline


Pokiwałem głową.
- Tak będzie najlepiej - zgodziłem się z uśmiechem. Potem podałem należną sumę za zakupy.

Offline


- Matko ta pani z dzieckiem zaraz mnie udusi za to, że zatrzymałam kolejkę.- mówię szeptem aby tylko Harry usłyszał i spoglądam na kobietę stojącą w kolejce która klnie jak szewc. Wzdycham i podaje chłopakowi pieniądze.- Proszę zrób coś dla mnie i nie przemęczaj się.
Offline


Wzruszam ramionami i przeklinam światło, w którym widać moje wory pod oczami.
- Ktoś musi zapracować na obiad, no nie? - rzucam niby żartem.

Offline


Przekrzywiam głowę i wzdycham.- Naprawdę godne podziwu.- uśmiecham się słabo.- Ale naprawdę nie pracuj ponad swoje siły zrób to dla mnie.- mówię cicho i biorę do ręki siatki.
Offline


Uśmiechnąłem się smutno.
- Chciałbym, ale... nie potrafię Cię okłamywać Grace.

Offline


- Oj Harry..- wzdycham.- Dziękuję za szczerość.- mówię z lekkim smutkiem.- Ja muszę już iść trzymaj się jakoś.- nachylam się w jego stronę i całuje go w policzek zostawiając lekki ślad malinowej szminki. Macham mu i wychodzę z sklepu.
Offline


Uśmiecham się półgębkiem słysząc oburzenie ze strony klientek, którymi już się zajmuje. Jeśli przeżyła spotakie z Terrym, to może...
Pokręciłem głową i zająłem się pracą.

Offline